Premier jednak doleciał

Od ostatniego spotkania w ambasadzie przy okazji wizyty Pierwszej Damy minęło pół roku, nie można była zatem pominąć kolejnej sposobności do spotkania w dużym polonijnym gronie. Okazało się przy tym, że owo grono się powiększa z dnia na dzień – pojawiło się bowiem wiele nowych twarzy. Wszystkich nowych witamy i sugerujemy kupienie grzejników zanim nastanie prawdziwa zima – to nie żart!! (tym, którzy już to zrobili z serca gratuluję jakże udanego zakupu!).

 

Premier Tusk - przywitanie po przylocie do Doha

 

Zabawa była jak zwykle przednia, szkoda tylko że Premier Tusk uciekł tak szybko (chciałem napisać, że się zmył niezauważony, bez pożegnania, tzn. zauważono to dopiero po fakcie). Oprócz nas do ambasady zawitało całkiem liczne grono przedstawicieli korpusu dyplomatycznego oraz bardzo wielu Katarczyków – oficjeli.

 

Wizyta Premiera Donalda Tuska w Katarze

 

Warto przytoczyć słowa Donalda Tuska, który podczas powitalnego przemówienia mówił o tym, że został bardzo ciepło przyjęty przez władze katarskie, za co im podziękował. Wspomniał jednocześnie, że chwilę wcześniej dowiedział się od żony przebywającej w Polsce, że temperatura w Warszawie wynosiła wtedy minus cztery stopnie, komplementując, że w Katarze to zawsze taka ciepła atmosfera. Znamienna była reakcja większości polonijnej publiczności, która w owym momencie marzła na dziedzińcu ambasady przy ledwo dwudziestu stopniach Celsjusza (niektórzy pomimo wyposażenia w swetry!!). Najwyraźniej wszystko jest względne.

 

Donald Tusk i katarski minister

 

Ogólnie wizytę Premiera w Katarze i Kuwejcie uznaje się za udaną – ewentualne dostawy katarskiego gazu do Polski możliwe będą po otwarciu gazoportu w Świnoujściu, czyli po 2013 roku. Rozmawiano również o możliwych inwestycjach Kataru w Polsce, zwłaszcza w przemysł chemiczny i warszawską giełdę. Niestety o uruchomieniu bezpośrednich lotów Qatar Airways z Doha do Warszawy – czy o nich rozmawiano czy nie – żadne relacje na razie nie wspominają.

 

Polski premier i katarski emir Hamad bin Chalifa As-Sani

 

Zdjęć z ambasady nie zamieszczam, bo żaden z setki fotografów swoimi zdjęciami się do tej pory ze mną nie podzielił, a moje nie wyjszły :-/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Translate »