Nad Menem, nad Wisla

Przyjazd do Polski, choćby na kilka dni – byl bardzo mi potrzebny. Naładowanie baterii, chwila oddechu od pracy, która ostatnio jest niestety coraz bardziej stresująca, itd. Teraz juz wracam do codzienności – oczywiście nie jest latwo, ale przyjazna człowiekowi pogoda w Doha mnie znowu mobilizuje.
A w Europie? Teraz czas na … wspomnienia. W Europie dziwnie jakos. Tak dziwnie się czulem, nieswojo trochę – najwyraźniej zdazylem się juz odzwyczaić od tej normalności. Juz sam lot do FRA Lufthansa byl jakiś taki nietypowy – na pokładzie praktycznie sami biali, nikt się nie przepychał przy wejściu, nie bylo rowniez slychac dzwoniacych komórek na pokładzie – w ogóle!!! (na pokładach QR to niestety absolutna norma).
Dużym zaskoczeniem byl dla mnie widok ludzi w płaszczach, kurtkach, kozakach, itp. – tacy 'z innej planety’ zaczęli się pojawiać przed moimi oczyma juz na lotnisku w Frankfurcie. Szczerze mowiac nie moglem przyjac tego do wiadomości przez dobrych kilkanaście minut. Od niskich temperatur się odzwyczaiłem (bo marznę przy 25 stopniach), ale nie sadziłem ze noszenie przez ludzi czegoś więcej niz bluzka z krótkim lub nawet długim rękawem zniknie tak szybko nawet z mojej (bujnej 🙂 wyobraźni.
Definitywnie muszę takie podroze do cywilizacji odbywać czesciej, ale niekoniecznie do Polski za każdym razem.
Byle byla wieprzowinka, o, na przykład taka, która delektowałem się w ostatni wtorek w Lolku… Ehhh, zjadłbym sobie jeszcze raz cos takiego.
Niezapomniana kielba w Lolku
Uwaga znajomi rozjechani po całym swiecie! Kto chce żebym Was odwiedził w ktorys weekend?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Translate »