Fryzjer dla ubogich

Fryzjer dla mnie. Temat fryzjerów – czy chcecie czy nie – powraca.

Postanowiłem zbadać najtańszy segment cenowy męskich usług fryzjerskich w Doha. Fryzjerami są w nim najczęściej Hindusi. Takich salonów jest tu najwięcej, z wyglądu zwykle trudno je odróżnić od pijackiej meliny. Zwłaszcza że niezajętych niczym fryzjerów można na ogół zastać w pozycji leżącej na kanapach przed telewizorem, na których w normalnorynkowych warunkach siedzieliby oczekujący klienci – normalnorynkowe warunki trudno tu znaleźć (jest straszny przerost zatrudnienia, co właśnie widać na wspomnianych kanapach).

Wylegujący się fryzjerzy

W każdym razie obrazek wylegujących Hindusów nie zachęca do zajrzenia do środka.

Fryzjer na leżąco

Się jednak zmusiłem. Zaprowadzono mnie od razu na zaplecze, stanowisko (chyba dla VIPów) pozasłaniano powiewającymi kotarkami (innych klientów obsługiwano bez zasłonek, hmmm). I się zaczęło.

Od włączenia telewizora nad moją głową i wybierania kanału specjalnie dla mnie. Bez pytania o moje zdanie usługodawca ustawił coś po niemiecku. No nie! Mówię kolesiowi, że ja po niemiecku nic nie rozumiem, że w sumie to może ten telewizor wyłączyć, bo po co i w ogóle. Nic tylko się speszył i po kolejnych dwóch minutach przerzucania kanałów ustawił jakiś film po angielsku. Myśl o tym, ż klejent będzie siedział na fotelu bezczynnie (i patrzył mu na ręce hehe), musiała nie mieścić się w jego horyzoncie myślowym. Co zrobić? Mus to mus!

Fryzjerzy oglądają TV

To był tylko początek szopki. Potem już tylko dokładne mycie grzebieni i nożyczek (tak, żebym wszystko widział). Pozostałe narzędzia trzymane były w przezroczystym pojemniku przypominającym chlebak, przy czym w środku świecił się ultrafiolet. […] Włot k***a tiechnologija.

Na strzyżeniu się nie skończyło – masaż głowy przy myciu włosów powiedzmy, że można uznać za standard. Masaż karku? Powiedzmy, że też do zaakceptowania. Ale jak koleś przeszedł do masowania przedramion powiedziałem dość. Ile można u fryzjera siedzieć? Godzina zegarowa, którą tam spędziłem to było i tak za długo (zabawa z telewizorem plus polerowanie tych grzebieni naprawdę zajęło sporo czasu). To był absolutnie najdłuższy pobyt na fotelu fryzjerskim w moim życiu. Mogło to trwać jeszcze dłużej, boję się myśleć jak to się mogło skończyć (tak, już widzę te wasze komentarze…).

Takiego traktowania to ja nigdy w życiu nie doświadczyłem u fryzjera (nawet w Sheratonie). A cena taka, że niższą trudno sobie wyobrazić. Czasem jednak chyba wolałbym zapłacić trochę więcej i uniknąć tej całej zbędnej szopki. Szkoda czasu po prostu…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Translate »