Katar po raz kolejny staje do walki. Tym razem nagrodą będzie przyznanie prawa do organizacji mistrzostw świata w piłce nożnej w 2022 roku (oj, daleka perspektywa!). Jeśli wygrają, obiecują, że te rozgrywki będą inne niż wszystkie – kompaktowe z korzyścią dla fanów, drużyn i środowiska. Potencjalnie pierwsza impreza tej rangi w całym regionie (jasne, już widzę Platiniego czy jakąś inną ważną personę, który się na to skusi!). I jeszcze perspektywa łączących się światów – wedle promotorów Katar leży pośrodku – ani na Wschodzie, ani na Zachodzie. Pośrodku niczego! – dodaliby złośliwcy, ale nie ja. Nie tym razem.

Jak dobrze pójdzie to w dwa lata po mundialu będzie Katar gospodarzem Olimpiady (sam już nie wiem czy to tylko plotki czy już oficjalny kandydat). Czyż mogliby przepuścić taką okazję?! Przecież najnowsze hasło reklamowe ma jasne przesłanie: Qatar – bidding nation. Weźcie to sobie do serca, bo jeszcze nie raz w kwestii organizowania imprez sportowych o Katarze usłyszycie.

