Sprzątanie po katarsku

Mój nowy budynek ma jedną, ale za to olbrzymią klatkę schodową, którą w warunkach polskich, albo np. singapurskich, można by spokojnie przerobić na co najmniej dwa dodatkowe mieszkania na każdym piętrze (a piętra są trzy). Tak tu się po prostu buduje, a mieszkań cały czas brakuje i ceny idą w górę. Ale nie o tym, nie o tym …

Widziałem całą ekipę sprzątającą wchodzącą do tej olbrzymiej przestrzennie klatki – pięciu Hindusów (pięciu na trzy piętra!) – z mopami, wiadrami, smrodami typu środki czyszczące marki Dettol, itp. To jeszcze nie koniec opowieści – oni najnormalniej w świecie zdjęli buty (sandały raczej) przed wejściem do klatki i weszli do niej boso. Jak do własnego mieszkania. Tylko, że klatka była wtedy jeszcze nieposprzątana – ja rozumiem chodzenie na boso tuz po sprzątaniu, ale przed sprzątaniem? Czyjejś klatki schodowej? A mamy sam środek zimy…

Obuwie zostawili oczywiście na samym środku w drzwiach. Miałem w sumie spory problem, żeby taką stertę pięciu par butów ominąć.

Nareszcie coś mnie tu znowu zaskoczyło…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Translate »