Samochód [prawie] własny też mam

Wielu by teraz rzekło, że się rozbijam. Ale tutaj bez samochodu przeżyć jest bardzo ciężko, co próbowałem udowodnić Wam wcześniej. Taksówki w Doha nie dają takiej niezależności jak tramwaje i metro w Warszawie. Tak, nie boję się tych słów – ja naprawdę tęsknię za cywilizowanym i dobrze rozwiniętym transportem publicznym, na który zawsze lub prawie zawsze można było liczyć. Takim, jak w Warszawie.

Ale teraz o samochodzie miało być. Na razie tylko pożyczony, co było prawie tak samo trudne jak znalezienie mieszkania. Wypożyczalni jest mnóstwo, ale popyt jest tak wielki, że trudno dostać coś małego i taniego. Trafiła mi się Honda City, oczywiście w kolorze białym, oczywiście z automatyczną skrzynią biegów, oczywiście z klimatyzacją i radiem ustawionym na 97,5 FM (polecam!). Nigdy wcześniej nie jeździłem automatem i jakoś tak dziwnie – nie ma co zrobić z lewą nogą (są na to sposoby – znajomy Jordańczyk lewą nogę czasem kładzie na desce rozdzielczej, tak dla lansu chyba … ale on ma Mitsubishi Pajero…). Strasznie się cieszę, bo będę mógł teraz więcej pozwiedzać, a i na spotting się wybiorę kiedyś. No i droga do pracy będzie przyjemniejsza.

Tylko gdzie ja ten samochód zaparkuje?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Translate »