Co jest przyczyną tym razem? Debilna trasa autobusu numer 94 (innych pewnie też), do którego wsiadłem wczoraj rano w desperacji po 30 minutach machania prawą ręką na skraju jezdni (chodników nadal brak…) – autobus nazwany oficjalnie jako City Circle ma na środku (okrężnej nomen omen) trasy przerwę (ponad 20 minut), o czym dowiedziałem się po 5 minutach od rozpoczęcia owej przerwy. Aha, byłem w drodze do pracy, i autobus zamiast zbliżyć mnie do punktu docelowego, wywiózł mnie na jakieś zadupie (oficjalnie zwane Dworcem Autobusowym). Chyba nic dziwnego, że się trochę wkurzyłem. Próby złapania taksówki z nowopoznanego i kilku innych miejsc nie przyniosły rezultatu i w desperacji zacząłem iść w kierunku biura. Marsz przyjemny, trzydziestopięciominutowy, w pełnym słońcu po 7 rano. Temperatura wysoka. Któż o tym nie marzy? Przynajmniej chodnikiem dało się iść … Spóźniłem się do pracy tylko 45 minut. Zaskoczony byłem poziomem współczucia moich pracowych kolegów, którym było po prostu przykro, że coś takiego mi się przydarzyło. Sami pewnie kiedyś przez to przeszli – podobno obecny kryzys taksówkowy to nic w porównaniu z tym, co się tu działo kilkanaście miesięcy temu.
Może być tylko lepiej. I tyle.
Czaban. Pozdrawiam.
