Za mocna tym razem tylko. Bo ten ich wczorajszy mecz to był jedynie rewanż za mecz na zeszłorocznym US Open, który wygrała nasza Isia. Powiedziałbym, że wczoraj przegrała w dobrym stylu (4:6 3:6 to chyba dobry wynik?). Wybaczcie, że znowu o tenisie, ale my tu tym żyjemy i jeszcze długo żyć będziemy….

Okazało się, że nie wszyscy kibicowali rosyjskiej blond-piękności. Polka zdobyła całkiem sporo fanów, którzy czasem wspierali ją okrzykami i oklaskami (Polaków też było sporo, choć mniej niż na ostatnim meczu reprezentacji piłkarzy). Wśród kibiców znaleźli się więc Arabowie, Azjaci, Francuzi, Brytyjczycy. Szarapowa ze względu na sławę miała kibiców liczniejszych i głośniejszych. Długo nie zapomnę kolesia (Rosjanina), który siedział tuż obok mnie i przed prawie każdą piłką krzyczał na cały głos: „Masza wierim!", „Masza dawaj”, itd. Sędzia próbowała go uspokoić wiele razy, bezskutecznie… Ciekawe czy było to słychać (i widać) w telewizji. Mam wrażenie, że w związku z tym, że siedział dosłownie obok mnie, wszyscy myśleli, że to akurat ja robię wiochę. Ale wiocha!
W ogóle zaskakująca była ilość Rosjan na trybunach – skąd oni się tu nagle wzięli? Znajomi w pracy sugerowali, że po prostu jeżdżą tak za Szarapową po całym świecie (jestem w stanie w to uwierzyć, zwłaszcza biorąc pod uwagę liczbę „noworuskich" latających z nami na Seszele, Malediwy i inne takie tam – jest ich tak dużo, że na każdym locie potrzebna jest co najmniej jedna stewardesa mówiąca po rosyjsku).

Tak sobie myślę, że może to i dobrze, że Radwańska już dzisiaj nie gra w finale, bo to codzienne chodzenie na mecze prosto z pracy trochę mnie już zmęczyło. A dodatkowo przez tą pogodę nabawiłem się przeziębienia (cały posiadany arsenał swetrów nie wystarczył, a rękawiczek i czapki nie miałem czasu poszukać w szafie (naprawdę je tu mam, i na stadionie im. Khalifa w Dausze 🙂 byłyby jak znalazł, serio). A do Dubaju, w którym Isia już od dziś rozgrywa kolejny turniej (idzie jak burza podobno) na razie się nie wybieram.
I znowu coś się działo. I znowu na nudę w Katarze nie można narzekać. Poczekajmy do lata (czyli miesiąc jakiś), wtedy w Katarze nastanie znowu prawdziwy marazm.
BTW (jak to się tłumaczy na polski? – może „a propos”?, pomóżcie, bo już głupieje!). Tak czy inaczej – BTW:
Gdy pisałem to, co właśnie przeczytaliście, to jednocześnie oglądałem Vivę Polska (nadal niezastąpiona) i leciała reklama Lady Speed Stick z … Szarapową. Znam tę reklamę od dawna, prawie na pamięć. Dopiero po chwili uświadomiłem sobie, że ta panienka na ekranie to ta sama, którą wczoraj widziałem na żywo walczącą na korcie. Niby fajnie, ale co z tego? No właśnie…
