Kościół w Katarze już nie w hangarze

Oficjalny kościół rzymskokatolicki – akceptowany przez władze! Do tej pory był taki, który bardziej przypominał hangar. Wszystkie msze w niedziele wypełnione były po brzegi (tak że brakowało miejsc stojących!!). Pierwsza wizyta mogła być szokująca – ksiądz modlił się po angielsku z hinduskim akcentem, bo ksiądz jest … Hindusem (jest ich kilku, jest jeszcze taki z Filipin – tu akcent łatwiejszy do zrozumienia). Do tego ani jednej blondynki czy blondyna – wszystkie głowy miały czarne włosy! Więc jak zjawił się taki odmieniec jak ja, to gapili się bardziej niż na ulicy. Podsumowując – chrześcijan w Katarze jest dużo (bo dużo jest Filipińczyków, Hindusów i Libańczyków) i z każdym dniem ich przybywało (ostatnie statystyki mówią o stu tysiącach osób, czyli 10% ludności). Pojawiła się zatem potrzeba stworzenia kościoła z prawdziwego zdarzenia. I oto właśnie został otwarty.

Naprawdę na środku pustyni. Kościół w Katarze.

Budowany był przez kilka ostatnich lat na ziemi ofiarowanej przez Jego Wysokość Emira. Na środku pustyni. Tym razem dosłownie na środku pustyni.

 

Droga do kościoła - nawet autobusy walczą z przeszkodami

Ciekawie wygląda dojazd do niego – pokonywanie tej drogi to prawdziwe cierpienie zarówno pasażerów jak i auta. Prawie pewne jest, że kiedyś powstanie porządna droga, bo w okolicy powstaje duże osiedle. I pomyśleć, że kiedyś nie było tam nic prócz piachu wiejącego po oczach (teraz piach nadal wieje w oczy, w tej kwestii nic się nie zmieniło).

Walka z piachem, w drodze do kościoła

 

Środowiska muzułmańskie w Katarze trochę się z powodu decyzji Emira podzieliły. Problemem było budowanie zarówno samego kościoła, jak i wyeksponowanie na zewnątrz krzyża i bijące dzwony. Nie wiadomo na razie jak to się zakończy – tymczasowo jednak nikt losu nie kusi i krzyża na zwieńczeniu kopuły nie umieszczono.

Niezależnie od tego jak to się zakończy sygnał puszczony w świat jest raczej jednoznaczny – Katar jako kraj muzułmański robi znaczący krok w kwestii tolerancji innych religii.

Nowy kościół w Doha

Na dzień przed uroczystym otwarciem kościoła w zeszłą sobotę pojawił się niestety inny problem w postaci zagrożenia atakiem terrorystycznym. Informację opublikowała ambasada amerykańska, która rekomenduje swoim obywatelom ostrożność przy odwiedzaniu tego miejsca w najbliższym czasie. Zapowiedź ataku miała rzekomo pojawić się na stronie internetowej organizacji terrorystycznej. Ostrzeżenie podobnej treści powtórzyły również ambasady innych krajów. Na szczęście nic się nie wydarzyło. Ale robi się ciekawie.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Translate »