
Co pozostaje w pamięci po takiej krótkiej wizycie w Wietnamie? – na pewno słynny na całym świecie ruch uliczny w Sajgonie – swoisty chaos kontrolowany. Wbrew pozorom pieszym jest o wiele łatwiej przejść przez ulicę niż w wielu innych krajach. Jedzenie też niczego sobie, i niewiarygodnie tanie – miska ryżu na ulicy z kawałkiem wieprzowinki (!) i odrobiną zupy za niecałego dolara (znakomita opcja nie tylko dla odważnych).

Uwagę zwraca muzeum wojny wietnamskiej w Sajgonie – okazuje się, że w propagandzie Wietnamczycy są lepsi od Sowietów! Ponadto przepiękne krajobrazy, nieprawdopodobnie zielona zieleń. I zawsze uśmiechnięci lokalni mieszkańcy.
Tylko na kieszonkowców i innych złodziejaszków trzeba uważać – podczas przymusowego postoju po tym jak nasz autokar się zepsuł, ukradziono dwa laptopy, aparat fotograficzny i komórkę. Psucie się autokarów jak również drobne i nie tylko kradzieże to niestety w tym kraju standard.
Wietnam należy polecać. Jak najbardziej! Tylko nie można odwracać wzroku od walizek. Bezwzględnie. Aż tyle i tylko tyle.
