Z powodzeniem mogłoby zapożyczyć slogan reklamowy Gdyni. Melbourne – moje miasto. Brzmi patetycznie, wiem, ale i autentycznie, bo taka właśnie myśl przychodzi mi do głowy gdy mam opowiedzieć o swoich wrażeniach z pierwszej w życiu wizyty na Antypodach.

Specjalne uczucie w stosunku do tego miasta kiełkowało już przed wyjazdem, pod wpływem niezwykle inspirujących opowieści znajomych. Moje oczekiwania zostały podkręcone najbardziej jak się da. Nie zawiodłem się! Klimat, bliskość morza i plaży, oferta kulturalna, przyjaźni mieszkańcy, architektura, a ponadto styl życia, którego symbolem stało się caffe latte – to wszystko ma prawo się podobać.

Nic dziwnego, że Melbourne pojawia się bardzo wysoko w rankingach na miasto, w którym żyje się najlepiej. Oczywiście, że chciałbym tam wrócić, a może i zamieszkać.
Zdjęcia na picasie.

