Wycieczka do Zikreet

To ostatni moment żeby jechać na plażę, bo niedługo zacznie się lato.

Od tak absurdalnego (z pozoru) stwierdzenia rozpoczęliśmy sobotnią wycieczkę na zachodnie wybrzeże Kataru. Zrozumie ten, kto w środku lata wybrał się na plażę nad Zatoką Perską.

Pół godziny na autostradzie (nie licząc przebijania się przez miasto) wystarczyło, aby ze wschodu przemieścić się na zachód kraju. Tuż przed miasteczkiem Dukhan, w którym w latach 40-tych odkryto ropę naftową, zjeżdżamy z głównej drogi, by po chwili znaleźć się w miejscu nie z tej ziemi.

Półwysep Zikreet to jeden z naturalnych klejnotów Kataru. Słynie z wapiennych skał w intrygujących kształtach, które zostały wyrzeźbione przez wiatr.

Trudno dostępny teren oznacza, że eksploracja możliwa jest tylko samochodem terenowym. Przewaga kamieni i żwiru zamiast piaszczystych wydm skutecznie odstrasza większość Katarczyków, którzy w miejsce Zikreet wybierają raczej południe kraju, oferujące więcej adrenaliny i przygód. Tym lepiej dla Zikreet, które nawet w sobotnie popołudnie okazało się dla nas oazą spokoju.

Podziwiając te niesamowite formacje skalne można było odnieść wrażenie, że Allah zlitował się nad Katarczykami urozmaicając w ten sposób okrutnie monotonny krajobraz tego kraju.

Po wyczerpujących (zwłaszcza dla pasażerów siedzących z tyłu) 20 km żwirowych bezdroży dotarliśmy na skraj cypla. Witały nas piasek, krystalicznie czysta woda i przerywana od czasu do czasu leniwymi falami cisza. A dla zgłodniałych podwieczorek.

Jedynie postępujący w stronę naszej maty przypływ oraz chęć bezproblemowego odnalezienia drogi powrotnej przez pustynię jeszcze przed zachodem słońca zmusiły nas do opuszczenia tej namiastki raju.

 

Autorka zdjęć: Gosia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.