Mandat dostałem

Pierwszy mandat w życiu. Oczywiście czuję się oszukany, bo jeżdżę bardzo porządnie jak na tutejsze standardy (porządniej od innych), nawet kierunkowskazy włączam przy skręcaniu (!!), a prędkości starałem się nie przekraczać. Wiadomo, na licznik nie patrzy się bez przerwy, ważne żeby nie przesadzać.

Najlepsze w całej tej historii jest to, że w ogóle do tej pory nie byłem świadomy tego, iż tak łatwo jest tutaj być złapanym na fotoradarach, które jak się okazało stoją głównie na drogach z ograniczeniem (!!!) 80 km/h (!!!) – wszystko w środku miasta. Uświadomili mnie znajomi w sobotę rano gdy okazało się, że jechaliśmy trochę szybciej od pozostałych – najwyraźniej bardziej uświadomionych – kierowców. Od tego momentu bardzo pilnowałem licznika.

O wykroczeniach na drodze można się dowiedzieć długo po fakcie – jedyną drogą do sprawdzenia swojego konta jest strona internetowa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Ot technologia. Dla pewności postanowiłem wpisać tam mój numer rejestracyjny. I co się okazało? Przekroczenie prędkości owszem zarejestrowano, na szczęście tylko jedno – data, godzina i miejsce wskazują, że wykroczenie miało miejsce dosłownie na kilka minut przed tym, jak zostałem uświadomiony.

To się nazywa pech. A jego wartość pieniężna? Tylko 300 riyali. Płatne też przez Internet…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Translate »