Qatar Airways na koszulkach Barcy

Właśnie pokazano nowy wzór koszulek piłkarzy klubu FC Barcelona na sezon 2013/14. Pewnie nie będzie to dla nikogo zaskoczeniem, że w centralnej części znajduje się logo Qatar Airways, które wedle umowy pozostanie tam przez kolejne trzy sezony.

Koszulki i inne gadżety z logo nowego sponsora mają być dostępne w sprzedaży już wkrótce.

Dodatkowo z tej okazji, w najbliższych dniach w tę nową koszulkę ma zostać przyodziany pomnik Kolumba w Barcelonie. Będzie się działo!

Fot. mirror.co.uk

Fot. fcbarca.com

Nietypowe cargo

W Europie wiosna nadchodzi, a to podobno oznacza zwiększoną liczbę nietypowych przesyłek cargo na samolotach kursujących między Zatoką Perską a Starym Kontynentem.



Poniższe obrazki wcale nie należą do rzadkości. O podobnych ładunkach w „ciężarówkach” pisał swego czasu na blogu kpt Piotr.

Dożywocie za zniewagę Emira

Za: BBC (29.11.2012) 

Katarski poeta został skazany na dożywocie za podżeganie do obalenia rządu Kataru i znieważenia Emira Szejka Hamada bin Chalify as-Saniego i jego syna, księcia koronnego.

Werdykt może okazać się kłopotliwy dla Kataru, który ciężko pracował, aby kultywować progresywny, nowoczesny wizerunek i obecnie jest gospodarzem dużej międzynarodowej konferencji klimatycznej.

Wyrok sądu dotyczy wiersza, który 37-letni Mohammed al-Ajami, ojciec czworga dzieci, wyrecytował w 2010 w kameralnym gronie w swoim mieszkaniu w Egipcie. Jeden z uczestników spotkania następnie opublikował wiersz w Internecie.

Poeta został aresztowany w Doha w listopadzie zeszłego roku. […] Od tego czasu ulokowany jest w centralnym więzieniu, gdzie przez pierwsze pięć miesięcy nie miał bez dostępu do książek, telewizji lub materiałów do pisania. Dopiero we wrześniu jego przyjaciele i rodzina dowiedzieli się, co się z nim stało i gdzie jest.[…]

Prawnik poety nieoficjalnie przynał, że wyrok zapadł pomimo szereg nieprawidłowości proceduralnych, a sprawa odbyła się w dużej mierze w tajemnicy. Zarzucił również, że krytyczne dowody zostały naruszone. Wszystkie te zarzuty zostały jednak odrzucone przez Prokuratora Generalnego Kataru.

Osądzony ma teraz 30 dni na złożenie apelacji.

Kluczowym dowodem przeciwko poecie były niemal identyczne zeznania złożone przez trzech ekspertów rządowych od spraw poezji, którzy stwierdzili, że wiersz al-Ajamiego był rzeczywiście obraźliwy dla emira i jego syna.

W świecie arabskim poeci zwyczajowo chwalą rządzących. Poezja Mohammeda Al-Ajamiego jest ogólnie liberalna i satyryczna, wspierała Arabską Wiosnę, natomiast wyszydzała religię i ogólnie arabskich władców.

[…] Sprawa ta stanowi dylemat dla rządu Kataru i unaocznia rzeczywiste granice wolności słowa w kraju, który jest jednym z najbardziej żarliwych zwolenników Arabskiej Wiosny i przygotowuje się do pierwszych wyborów parlamentarnych w 2013 roku. Sprawa również pokazuje piętą achillesową założonej w Katarze panarabskiej telewizji Al-Jazeera, która nieustannie donosi o łamaniu praw człowieka w innych krajach na całym świecie, ale rzadko w samym Katarze.

Robotnikom wstęp wzbroniony

Coraz rzadziej piszę o tym, co się wydarzyło w Katarze. Po prostu coraz mniej rzeczy mnie tu zaskakuje, nie chcę się powtarzać, najzwyczajniej w świecie brakuje inspiracji.

Takiej okazji jednak nie przepuszczę. Oto, pod drzwiami właśnie znalazłem gazetkę reklamową z jednego z „hipermarketów” w Katarze (w cudzysłowie, bo hipermarketami się tu nazywa sklepy mniejsze od przeciętnej polskiej Biedronki).

Masskar Hypermarket - Timings for bachelors

Wyjaśniam tym, którym się powyższe w głowie nie mieści – w Katarze i innych krajach nad Zatoką Perską bachelors, czyli samotni mężczyźni, a w szczególności tania siła robocza z Azji, mają ograniczone możliwości poruszania się po mieście. W określone dni tygodnia nie są wpuszczani do parków, centrów handlowych, nie mówiąc już o suku i innych przybytkach, w których ich obecność mogłaby przeszkodzić przebywającym tam samotnym kobietom, a także rodzinom z dziećmi. Do tego się już nawet wszyscy przyzwyczailiśmy.

Powyższy przykład jest jednak pierwszym, z którym się spotkałem, w którym otwarcie przyznano, że istnieje segregacja społeczna w katarskich centrach handlowych i – co więcej – wykorzystano to do celów reklamowych!

Idzie nowe. Co jeszcze wymyślą, żeby umilić życie jednej grupie społecznej i jednocześnie uprzykrzyć życie pozostałym, tzn. „tym gorszym”??

Więcej na temat życia taniej siły roboczej w Katarze pisałem we wcześniejszych notkach:

Strefa rażenia … głupotą

Nowo mianowany amerykański menedżer podobno polecił podwładnemu Katarczykowi wykonanie napisu na nowodostarczonej cysternie. Napis miał ostrzegać w języku arabskim, co ów menedżer raczył wielokrotnie podkreślić przy zlecaniu zadania. Oto jakie były efekty.

Diesel fuel in Arabic. No smoking in Arabic.

Drodzy Państwo, to nie film komediowy, to się dzieje naprawdę!! Tego nie zobaczycie nawet na Aljazeera!

O źródle kłopotów z bhp w Katarze wspominał swego czasu yowi, bazując na doświadczeniach z pierwszej ręki (tutaj i tutaj)

Świeży boczek rzucili do sklepów!

Brzmi znajomo? Tak! Archaicznie? Nie dla nas, Polaków żyjących nad Zatoką Perską! Cały Katar obiegła ta wspaniała wiadomość dziś rano! Najprawdziwszy boczek, najprawdziwszą szynkę z wieprza, do tego kiełbasy, i żeberka, i jeszcze! Będzie można kupić, oficjalnie, w Katarze!

Tym samym sprawdziły się plotki, które krążyły po Doha od dłuższego czasu. Sprzedaż wieprzowiny rozpoczęła się w naszym jedynym sklepie alkoholowym. Planowane jest również otwarcie drugiego sklepu monopolowo-wieprzowego (czyli będziemy mieli duopol!), a na jego lokalizację wybrano The Pearl, czyli ekskluzywne osiedle z wielopiętrowymi blokami zbudowane na sztucznej wyspie na północy Doha.

Do zakupów uprawnieni są jedynie posiadacze licencji na alkohol, a o taką mogą ubiegać się jedynie niemuzułmanie, których zarobki mieszczą się powyżej określonego minimum. Reszcie pozostaje obejście się smakiem lub zakupy na czarnym rynku wieprzowiny. Tak, proszę państwa, czarny rynek wieprzowiny istniał w Katarze już wcześniej i teraz co najwyżej zmieni swoją postać, ale na pewno nie zniknie!
W konserwatywnym kraju muzułmańskim, jakim jest Katar, dostęp do alkoholu jest ograniczony, a sprzedaż i import mięsa wieprzowego były do tej pory całkowicie zakazane, gdyż oba produkty są uważane za haram, czyli niezgodne z prawem islamskim.
Jak łatwo się domyślić, w lokalnych mediach rozgorzała dyskusja między zwolennikami i przeciwnikami tej rewolucyjnej zmiany. Wielu mieszkańców Kataru wyraziło niepokój sugerując, że legalizacja aborcji może być następnym krokiem. Są także głosy, iż jest to kolejna decyzja katarskich elit, które poświęcają swoją kulturę i tradycję na korzyść wartości świata zachodniego.

* Wieść niesie, że w ciągu pierwszych czterech godzin sprzedano aż 10% kontenera wieprzowiny (na razie w ofercie jedynie trzy rodzaje kiełbas, wędzona szynka i bekon).

* Salami i szynka parmeńska powinny pojawić się w ciągu 7-10 dni (cargo lotnicze 🙂

* Obsługa sklepu uprzejmie prosi o cierpliwość w dostępie do lodówek, gdyż tłumy są niewyobrażalne i w związku z tym prosi o unikanie zakupów w najpopularniejsze dni tygodnia, czyli środy, czwartki i soboty.

Skutki uboczne drogiej ropy

Choć trudno Wam będzie w to uwierzyć, to wcale nie jest prima aprilis.

Katarski rząd ogłosił właśnie wzrost wynagrodzeń obywateli Kataru pracujących w służbach państwowych o 60%. Podwyżka pensji dla oficerów wojskowych wyniesie 120%, a dla wojskowych w stopniach szeregowych 50% (w każdym przypadku mowa o wynagrodzeniu zasadniczym oraz dodatkach socjalnych). Emerytowani pracownicy służb cywilnych również będą mogli cieszyć się wzrostem w wysokości 60%.
Zmiany te przewiduje zarządzenie Jego Wysokości Następcy Emira i Tronu, Szejka Tamima bin Hamada as-Saniego nr 50 z 2011 r. Zmiany wchodzą w życie od 1 września.

Wzrost wynagrodzenia zasadniczego i dodatków socjalnych będzie kosztował katarski budżet 10 mld rijali katarskich (ok. 2,7 mld USD), kolejne 20 mld rijali rząd przekaże na rzecz funduszu emerytalnego.

Tyle suchej informacji prasowej. Podkreślić pragnę, że podwyżka dotyczy jedynie obywateli z paszportem katarskim (zatrudniani są na oddzielnych zasadach), a nie pracowników najemnych, takich, jak ja. Plotka niesie, że jednym z powodów wzrostu wynagrodzeń – poza najzwyklejszą w świecie „nadwyżką budżetową” – jest chęć podkreślenia różnic (ekonomicznych) między rodowitymi Katarczykami a napływową siłą roboczą. Coraz częściej bowiem było słychać głosy wśród obywateli Kataru, którzy narzekali na pogarszającą sytuację materialną i wypieranie ich z rynku pracy przez specjalistów z zagranicy. Czy to plotka, czy nie, trzeba przyznać, że posunięcie ma nawet sens.

A my, drobni ciułacze, już teraz zaczynamy obawiać się podwyżek cen żywności i innych towarów. Lokalni handlowcy byliby głupi gdyby z takiej okazji nie skorzystali.

 

Swoją drogą – jestem z siebie dumny, bo nie użyłem ani jednego wykrzyknika przy przekazywaniu Wam tej wiadomości. A kusiło mnie, oj kusiło …

I znowu po Ramadanie

Dużo się dzieje znowu. Wrzesień zapowiadał się gorąco, ale nie przypuszczałem, że aż tak!

Zeszły weekend niespodziewanie spędziłem na rajskim skrawku lądu pośród wód Oceanu Indyjskiego. O przejrzeniu zdjęć i wrzuceniu relacji na bloga nie było nawet mowy (cierpliwości!). Po powrocie do Doha – rutyna, czyli praca, znajomi, rozpakowanie walizki, pranie, kupienie biletów na kolejny wyjazd, pośpieszne szukanie noclegu, zebranie rekomendacji od znajomych, wydruk z wikitravel, spakowanie plecaka, drzemka po pracy i tuż przed północą biegiem na lotnisko (dwa ostatnie punkty cały czas przede mną, a potem to już tylko 14 godzin siedzenia w samolocie!). W międzyczasie mentalne przygotowania do temperatur poniżej 20 st. C. Wszystko to w warunkach totalnej niepewności – wzorem poprzedniego roku, o momencie rozpoczęcia wolnego decydują lokalni mędrcy od obserwacji Księżyca. Nic, że o braku szans na dopatrzenie się Księżyca na prawie całym ziemskim nieboskłonie w dniu wczorajszym było naukowcom wiadomo od dawna (co prezentują mapy poniżej). Jak zwykle jednak trzymano nas w niepewności – gdyby koniec Ramadanu obwieszczono wczoraj wieczorem, miałbym całe 4 godziny na spakowanie, wyjście z domu i złapanie samolotu. Luzik, dużo czasu! Na szczęście tak się jednak nie stało.

Mędrcy, zgodnie z oczekiwaniami Księżyca wczoraj nie dopatrzyli się, w związku z czym musiałem dziś iść do pracy. Nie narzekam! – przynajmniej miałem to jedno popołudnie więcej na przygotowania do wyjazdu do zimnych krajów (i napisanie tego tekstu!).

Wracam za tydzień i obiecuję nadrobić wszelkie braki.

 

Prognoza widzialności Księżyca na świecie w środę 8 września 2010:

Widzialność Księżyca na koniec Ramadanu 2010 (8.9.2010)

 

Prognoza widzialności Księżyca na świecie w czwartek 9 września 2010:

Widzialność Księżyca na koniec Ramadanu 2010 (9.9.2010)

Trefna opowieść

Gdzieś na wyspach Morza Południowochińskiego, przy blasku księżyca, pośród przechadzających się wokół jak gdyby nigdy nic iguan i chmary komarów w powietrzu, w umysłach odurzonych zapachem spreju przeciwkomarowego oraz zawartością plastikowej butelki szkockiej whisky oraz Malibu zmieszanego z mlekiem, powstała niezwykła opowieść. Wszystko zaczęło się od pierwszego zdania, które podał jeden z autorów, a dalszy ciąg został dopisany przez kolejnych, zdanie po zdaniu. Tak oto zrodziła się Trefna opowieść.

Publikacja opowieści w tym miejscu może mieć wpływ na życie (zwłaszcza kariery zawodowe) jej autorów – wpływ raczej negatywny, więc imion i nazwisk autorzy postanowili nie ujawniać. Dreszcz adrenaliny w takich momentach jest jednak niezastąpiony, stąd decyzja o publikacji.

Panie i Panowie – z niekłamaną przyjemnością prezentuję poniżej to niezwykłe dzieło zastrzegając jednocześnie, iż wszelkie podobieństwo zdarzeń i osób rzeczywistych jest przypadkowe. Historia ta bynajmniej nie odzwierciedla również najbardziej wyimaginowanych pragnień ani zamiarów jej autorów. Dozwolone od lat 18.

___

Trefna opowieść

Płynąc statkiem, Elizabeth myślała o spotkanym nieznajomym. Wciąż przeszywał ją dreszcz przerażenia. Ledwo uszła z życiem. Gdyby tylko wiedziała, że gdy ostatniej nocy opuszczała łóżko, zostawiła w nim dwóch Murzynów! Kiedy będzie mogła to powtórzyć?!

Gary i Mike pojawili się znikąd, choć sprawiali wrażenie, że znała ich wiele lat. Nigdy wcześniej nie fantazjowała nawet, że będą tacy giętcy. Trojaka tańczyli lepiej, niż niejeden Mulat. Byli niczego sobie… Kiedy wychodzili razem z klubu, nie mieli za bardzo o czym rozmawiać, ale już po kilku minutach okazało się, że rozmowa była zbędna. Czyny, a nie słowa… Hinduski taksówkarz ślinił się i niedwuznacznie zerkał w lusterko, obserwując rozwój akcji na tylnym siedzeniu. Białe ciało splatało się z czarnymi. Ciężkie oddechy, zaparowane szyby – to zbyt dużo dla skromnego kierowcy nowojorskiej taksówki.

Już było za późno. Zatrzymał się z piskiem opon, nie mogła czekać dłużej. Z trudem, dotarli do bramy. Po cichu zamknęła drzwi…

Wkrótce przyjechała Mary z dwiema butelkami szampana. Spytała ze swoim rosyjskim akcentem, czy zadanie zostało wykonane.

– Noszę w sobie czarne nasienie. [odparła Elizabeth]
– Nie poczekałaś na mnie, cholero jedna!

Cel uświęca środki, zresztą gorący seks nigdy nie był jej obcy…

Mike był gotowy jak tylko ją zobaczył, ale ona wolała Gary’ego. Obudziła go, rozwścieczając tym Mike’a.

– Nie chcesz mnie? [spytał]
– Ja chcę was obu! [odpowiedziała Mary]

Zabrała się za Gary’ego. Mike nie czerpał przyjemności z patrzenia. Wyszedł trzaskając drzwiami.
Po chwili z łazienki dobiegły krzyki Elizabeth. Mary była zbyt zajęta sobą. Na szczęście Elizabeth chwyciła za brzytwę. Zraniła – jak zwykle – tam, gdzie boli najbardziej. Nie potrafiła zadać ostatecznego ciosu. Czy coś się w niej odmieniło?

– Mary! Wiejemy!

Wspólniczka Elizabeth już wtedy nie żyła…

Na statek wbiegała zalana łzami. Modliła się, żeby ojciec dziecka nigdy ich nie odnalazł…

[KONIEC, albo i początek dopiero]

Autor: MADAM. Praca zbiorowa.

___

Jeśli ktoś ma ochotę dopisać dalszą część opowieści, to zachęcamy!

Azjatycka niedola

Okazuje się, że Katar nie jest jedynym krajem, w którym emigranci z Azji sprowadzeni jako pomoc domowa są niechlubnie traktowani. W Libanie, kraju uważanym za trochę bardziej „cywilizowany” niż Katar, wcale nie jest lepiej. Media donoszą o rosnącej fali samobójstw obywatelek Nepalu zatrudnionych w Bejrucie jako służące. W ostatnim roku takich przypadków odnotowano piętnaście. Kobiety te, najczęściej w wieku 20-30 lat, nie wytrzymują presji oraz nadużyć finansowych, psychicznych, fizycznych oraz seksualnych ze strony pracodawców. W wielu przypadkach samobójstwa popełniono w ciągu miesiąca od przyjazdu do Libanu.

Rząd libański niestety niewiele w tej sprawie robi – w ministerstwach brakuje nawet dokumentów, które ułatwiłyby podjęcie śledztw. Sprawniej działają organizacje pozarządowe, które postawiły sobie za cel ułatwienie asymilacji pracowników z zagranicy (oprócz Nepalu są to zwykle obywatele Filipin, Sri Lanki czy Erytrei) – promuje się kulturę i kuchnię tych państw, a także zachęca pracodawców do przydzielania służącym przynajmniej jednego dnia wolnego w ciągu tygodnia (!?!).

Rząd nepalski z kolei, starając się zapobiec podobnym nieszczęściom w przyszłości, zakazał swoim obywatelkom podróży do Libanu w celach zarobkowych. Niestety na niewiele taki zakaz się zdał – ponad 20 kobiet z Nepalu nadal wyrusza nielegalnymi kanałami do Bejrutu każdego dnia. Ogólnie rzecz biorąc, sytuacja większości rodzin w Nepalu jest na tyle zła, że każdego dnia kraj ten opuszcza ok. 800 obywateli w poszukiwaniu pracy za granicą, a przelewy pieniężne z zagranicy szacowane są na 25% nepalskiego PKB!

Ramadan, który zaczał się tydzień temu, to taki szczególny czas, kiedy myśli się o bliźnich, zwłaszcza tych w gorszej sytuacji. Mam nadzieję, że przynajmniej w tym okresie obywatele trzeciej kategorii będą lepiej traktowani przez swoich pracodawców.

 

Życie emigrantek w Libanie ujął na zdjęciach Matthew Cassel – amerykański fotograf i dziennikarz mieszkający w tym kraju. Wywiad z nim można przeczytac na stronie www.migrant-rights.org


Unseen Lives: Migrant Domestic Workers in Lebanon – Images by Matthew Cassel

Translate »