Katarczycy rosną w siłę

Muszę przyznać, że dziennikarz New York Times ujął problem znakomicie: Katar – pomimo, że zajmuje mały obszar pokryty piaskiem, jest krajem dużych liczb.

Druga pozycja na świecie w rankingu PKB na mieszkańca, trzecie co do wielkości złoża gazu na ziemi. To wszystko już wiemy. Statystyka jest jednak bezlitosna, gdyż w tych mniej szczytnych kategoriach Katar też bywa na wysokiej pozycji. Wskaźniki otyłości, występowania cukrzycy oraz chorób genetycznych należą do najwyższych na świecie. Rodzeni Katarczycy cierpią na poważne problemy zdrowotne bezpośrednio związane z ich uprzywilejowanym stylem życia. Po pierwsze bogactwo ropy naftowej i gazu. Ponadto silne przywiązanie do tradycji – małżeństwa zawierane między kuzynami wciąż nie należą do rzadkości.

To nie tak, że wszyscy Katarczycy są otyli. Narzuca się porównanie z Ameryką, gdzie otyłość ludzi na ulicy po prostu rzuca się w oczy. I tak jest także tutaj. Znalezienie wolnego stolika w McDonaldzie w piątkowe lub sobotnie popołudnie graniczy z cudem. Z jednej strony mamy uświadomionych zdrowotnie biegaczy na korniszu (są to zarówno otyli próbujący zrzucić wagę jak i oświeceni w kwestii zdrowego trybu życia obywatele). Jednakże w całej masie – jak wszędzie – są to raczej wyjątki.  Faktem jest, że problem otyłości istnieje we wszystkich krajach regionu, ale Katar jest liderem nawet regionalnych rankingów – przewiduje się, że w ciągu pięciu lat 73 procent kobiet oraz 69 procent mężczyzn będzie otyłych!

W przypadku chorób genetycznych to Arabia Saudyjska przoduje w rankingach (zapracowała na drugą pozycję na świecie), a Katar jest dopiero szesnasty!

Świadomość tych wszystkich zagrożeń jest coraz większa. Zauważono jednak, iż uwaga władz i mediów niestety skupiona jest głównie na leczeniu a nie na prewencji. W tym ekstremalnym klimacie, stylu życia na wzór amerykański i jednoczesnym przywiązaniu do tradycji, niestety nic nie wróży poprawy tej sytuacji w najbliższym czasie.

Chłodzenie słońcem

Słów kilka o projektach stadionów, które zostałyby zbudowane w razie wybrania Kataru na organizatora mistrzostw świata w piłce nożnej w 2022 roku. Do tej pory zaprezentowano pięć stadionów rozmieszczonych w największych miastach poza Doha. Oficjalny film przedstawiony FIFA pokaże to najlepiej.

Warto na koniec wątku piłkarskiego wspomnieć o technologii chłodzenia tych obiektów (co do takiej konieczności nikt chyba nie ma wątpliwości skoro turniej miałby się odbywać w porze innej niż zima). Każdy z pięciu stadionów będzie wykorzystywać moc promieni słonecznych, która zostanie przetworzona na energię elektryczną i następnie wykorzystana do chłodzenia powietrza na stadionie. W czasie, gdy mecze nie będą rozgrywane, instalacje słoneczne będą eksportować energię do sieci energetycznej. Jak zapewniają organizatorzy, takie rozwiązanie pomoże zachować stadionom neutralność emisyjną CO2. Wot, k…, tiechnołogija!

Do tematu Word Cup 2022 prawdopodobnie powrócimy za 141 dni, bo tyle zgodnie z informacja na stronie qatar2022 zostało do ogłoszenia decyzji FIFA w sprawie lokalizacji turnieju.

 

Wybory prezydenckie w Doha

Polacy mieszkający w Katarze też wybrali swojego prezydenta – głosowano w Obwodowej Komisji Wyborczej nr 101 w Doha. Wspomniano o nas nawet w serwisie TVN24. Okazuje się, że Bronisław Komorowski zdobył tu bezwzględną większość głosów już w pierwszej turze. W drugiej turze dostał 57 z 66 oddanych głosów. Dla ciekawskich – protokoły komisji wyborczej dostępne są na stronie polskiej ambasady. Mnie w tym protokole najbardziej zaskoczyło to, że w polu adres wpisano całkiem konkretny adres ambasady z nazwą ulicy i numerem(!). Wychodzi więc na to, że adresy w Katarze, owszem, istnieją, tylko nikomu zazwyczaj nie chce się ich używać.

Czy to się komuś podoba, czy nie, od ostatniej niedzieli Katar należy szukać na zachodzie, tzn. na zachodzie Polski. I to jak bardzo na zachodzie!

Lokal wyborczy w Katarze

Expect amazing!

O ubieganiu się przez Katar o prawo do organizacji mistrzostw świata w piłce nożnej w 2018 i 2022 roku już było, ale warto powrócić do tematu przy okazji futbolowego szału, który obecnie rządzi światem z centrali zlokalizowanej w RPA.

O szansach Kataru pisałem dość ironicznie w zeszłym roku (Qatar 2022), więc tym razem wolałbym wypowiedzieć się w innym tonie. Moją uwagę zwraca promocja zakrojona na szeroką skalę, zwłaszcza w Katarze (podstawą jest przecież przekonanie własnych ziomków, że zorganizowanie imprezy typu Word Cup nad Zwrotnikiem Raka w środku lata jest jednak możliwe, niekoniecznie jest to łatwe!). Mamy zatem w Doha namiot, w którym można oglądać mecze za darmo (wstęp dla mas, co tu oznacza właściwie tylko Hindusów, pozostali wolą oglądać sącząc piwo w hotelowych barach lub domach – w namiocie na suku bynajmniej trunków się nie serwuje!) Są też bilbordy na całym mieście oraz reklamy w telewizji i … na pokładzie Qatar Airways, wyświetlane na większości lotów zwykle tuż przed lądowaniem – uwielbiam je oglądać za każdym razem, sami zobaczcie dlaczego.

Tym, którym się spodobało, polecam też oficjalną filmową prezentację Kataru przedstawioną władzom FIFA pod koniec zeszłego roku. Temat przewodni oczywiście ten sam, niezła historia w świetnej historycznej perspektywie (i jeszcze ta muzyka!). Słowem … Zadziwisz się! EXPECT AMAZING!

To może jednak uda się tym razem?!

Souq Waqif w Doha

Stary suk w Doha pięknieje z dnia na dzień. Kto jeszcze pamięta czasy, gdy łatwość znalezienia stolika w jednej z nielicznych kafejek nie była brana pod uwagę przy organizowaniu spotkania ze znajomymi? Ledwie kilka lat temu stoliki czekały na klientelę!

A dziś? Miejsce nie do poznania – kilkanaście (jeśli nie kilkadziesiąt) nowych restauracji i barów z sziszą i trudno o wolne miejsce! Świątek, piątek czy niedziela – tłumy jak na sopockim Monciaku! I tylko osiołek ze swoim panem biegają – jak niegdyś – w tę i z powrotem z dzieciakami na plecach.

Już dawniej twierdziłem, że Souq Waqif w Doha to najlepsze nad Zatoka Perską miejsce do spędzenia wieczoru w lokalnym stylu i atmosferze. Dziś jak najbardziej te słowa podtrzymuję! Przecież lansujemy się tam ze znajomymi regularnie! Nawet w ciągu dnia może być ładnie i przyjemnie, co widać na zdjęciach. I tak jakoś klasycznie…

Souq Waqif w Doha

Souq Waqif w Doha

Souq Waqif w Doha

Souq Waqif w Doha

Souq Waqif w Doha

Souq Waqif w Doha

Souq Waqif w Doha

Souq Waqif w Doha

Souq Waqif w Doha

Souq Waqif w Doha

Klasyka i tradycja jak najbardziej, choć w sklepach z pamiątkami nie brakuje lokalnej tandety, jak na przykład Barbie w lokalnym odzieniu …

Souq Waqif w Doha

… albo gipsowa parka gołębi z zegarem!

Souq Waqif w Doha

Katarska wiosna

Wiosna w Katarze w tym roku się przeciąga. Wedle największych wyjadaczy to zły znak – zapowiada się długie i/lub bardzo gorące lato. Najczęściej granicę między zimą i latem tu nad Zatoką wyznaczają gwałtowne burze, deszcze, zachmurzenie (!) wraz z zakurzeniem powietrza i generalnie nieprzyjemna pogoda.

Zwykle (odkąd pamiętam) trwało to kilka bądź kilkanaście dni, a w tym roku – już ponad miesiąc! W pewnym momencie już wszystko wskazywało na oficjalny początek lata – zanotowałem 38 stopni w środku dnia w samochodzie, czego nie zaliczyłbym ani do zimy, ani do wiosny, wyszło więc że to było lato. Przez kilka dni, w czasie których nareszcie nie trzeba było włączać bojlera z wodą pod prysznic, bo przyjemnie letnia woda leciała z zimnego kranu. A teraz znów – chmury, deszcze, brudny nie do poznania samochód, dla niektórych nawet sweter w ręce na wszelki wypadek (ja zrezygnowałem), słowem jedna wielka niewiadoma.

I jak długo jeszcze? Nie tylko w Polsce jest w marcu jak w garncu!

Gdzie Wschód styka się z Zachodem

Oto kolejny powód aby latać Qatar Airways: Doha – to brama pomiędzy Wschodem a Zachodem. Stąd wszędzie jest blisko. Doha, podobnie jak pobliski Dubaj, to pępek świata: 14 godzin lotu bez przesiadki do Nowego Jorku, tyleż samo do Melbourne. A już niedługo Qatar Airways zacznie latać do Sao Paolo (też 14 godzin, oczywiście)!

 

Ale cyrk! W Katarze!

Cyrk przyjechał! Do Doha! Inaczej niż poprzednio – rozstawili się w samym sercu miasta – na starym suku. A skoro wstęp był darmowy, to ludzie walili drzwiami i oknami. Wygląda na to, że nad wszystkim czuwała niewidzialna, acz hojna ręka Emira. Nie było nic do stracenia, więc i my spróbowaliśmy.

Darix Togni - Cyrk w Katarze

Cyrk okazał się cyrkiem włoskim, pomimo, że wystawione w stronę ulicy olbrzymie litery z jego nazwą wskazywały związki z Rosją, w której powszechna jest cyrylica. Ot, ktoś się pomylił i już. O co tyle hałasu?

Cyrk w Katarze

Cyrk jak cyrk. Był clown (udający clowna pijanego, lecz na użytek lokalnych wymagań wytrzeźwiał nieco, co sprawiło, że jego występ był w naszych – dorosłych jakby nie patrzeć – oczach mało śmieszny, żeby nie powiedzieć żałosny. Akrobaci zrobili olbrzymie wrażenie, ale dlaczego była wśród nich tylko jedna kobieta? Cóż, żeńska część publiczności nie narzekała, bo atletyczni Włosi w obcisłych strojach mieli prawo się podobać. Kobiety na arenie się pojawiały, owszem, ale raczej w charakterze hostess, których główną rolą było pokazanie skąpego stroju (czyżby cenzura zaspała?). Dobre i to.

Dostać się na pokaz nie było łatwo. Pokazy odbywały się dwa razy dziennie przez jakieś dwa tygodnie. Bilety za darmo. Można by sobie wyobrazić, że ostatniego dnia występów koordynacja pójdzie bardzo sprawnie, bo przecież organizatorzy zdążyli zdobyć przez te dwa tygodnie doświadczenie. Najwyraźniej nie w Katarze. Wejściówki na godzinę przed występem rozdawało tłumowi kilku „katarskich strażników”, przy czym trudno było zauważyć kolejkę do okienka (kolejka oczywiście początkowo grzecznie się stworzyła, ale rządza zdobycia biletu okazała się silniejsza dla tłumu). Horror. Albo i cyrk jakiś!

Darix Togni - Cyrk w Katarze

Darix Togni - Cyrk w Katarze

Sytuacji tej przyglądali się z boku umundurowani policjanci, którzy zmyli się po kilku chwilach. A wystarczyło ustawić barierki…Czy zdziwi kogoś to, że taki strażnik wyławiał w tłumie „fajniejszych ludzi” i przekazywał bilety ponad głowami tych którzy próbowali mu je wyrwać z ręki stojąc tuż przed nim? Wybrańcami okazywali się Katarczycy (trudno ich nie poznać w tłumie, w końcu noszą diszdasze, poza tym – „im się należy!”), a także … blondynki o niebieskich oczach (brawa za wzrokowe uwiedzenie biletera dla dzielnej Oli, dzięki której nasza przepychanka skończyła się bez zdobycia siniaków).

Co po wejściu do środka? – zupełnie jak w kinie w Katarze – ludzie wchodzili, ludzie wychodzili, zasłaniali, rozmawiali przez telefon w trakcie spektaklu, itd., itp. Szkoda słów.

Się wybraliśmy. Się dobrze bawiliśmy. I przynajmniej jest o czym pisać.

A przy okazji – kiedyż ja ostatnio w cyrku byłem?! I gdzie!?

Darix Togni - Cyrk w Katarze

Tu będzie trawnik

Zgadłby kto, że ta skomplikowana konstrukcja to nic innego jak fundamenty trawnika?! Nie bylejakiego wszak, bo chodzi o trawnik na pustyni!

Tu będzie trawnik - Doha, Katar

Tu będzie trawnik - Doha, Katar

Pieguski na wyciągnięcie ręki

Dzisiejsza wizyta w delikatesach poskutkowała zaniemówieniem i oczom niewierzeniem! Moim błękitnym oczom ukazały się oto nasze rodzime Pieguski! Drogie jak cholera, jakieś 11 rijali za paczkę (kto wie ile to kosztuje w Polsce?), postanowiłem poczekać aż stanieją – z ciastkami Tago tak właśnie było przy drugiej dostawie. Szkoda tylko, że opakowania LU są w 100% polskie, Tago przynajmniej postarało się na jakieś tam tłumaczenia na froncie (kiepskie ale jednak). Póki co, delektuję się zdjęciem!

 

Pieguski i Petitki w Doha, w Katarze!

Translate »