Dostęp do poczty na cenzurowanym

Kilkanaście dni temu gdy próbowałem zalogować się do mojej skrzynki pocztowej na Wirtualnej Polsce pojawił się komunikat, że strona została zablokowana przez cenzurę. Zgodnie z sugestią pod owym komunikatem postanowiłem wysłać im wiadomość o błędzie. Wyjaśniłem jednocześnie, że strona ta nie ma treści zakazanych, gdyż jest jedynie stroną, na której ludzie logują się do swoich skrzynek mailowych. Zgodnie z prawdą, tak czy nie?

Przyszła w końcu odpowiedź od „zespołu ds. obsługi klienta”:

W związku z zobowiązaniem firmy Qtel (lokalny dostawca Internetu) wobec społeczeństwa katarskiego oraz w związku z dbałością o nasze dzieci, zawartość tej strony została uznana za bardzo obraźliwą i jest nieakceptowane, aby była ona łatwo dostępna dla wszystkich użytkowników, dlatego też owa strona została zablokowana.

Mowę mi odjęło. I co teraz? Może powinienem zwrócić się do naszej ambasady o interwencję? W końcu tą niesłuszną decyzją dotknięta może być spora grupa Polaków w Katarze. Można przeżyć jeśli nie ma się dostępu do joemonstera (którego notabene ostatnio odblokowano), ale jak w dzisiejszych brutalnych czasach żyć bez dostępu do skrzynki mailowej?

Runda z Doha

Powtórka dla studentów ekonomii itp. Albo i absolwentów.

Kto pamięta gdzie rozpoczęto kolejną – dziesiątą już – rundę rozmów WTO? Ano w Doha właśnie, dzięki czemu runda ta jest powszechnie nazywana „rundą w Doha” mimo, że regularne spotkania przedstawicieli państw całego świata zwykle odbywają się w innych miastach. Spotkania takie trwają od 2001 roku i końca nie widać.

Sheraton Doha - tu rozpoczęła się Runda Katarska WTO

Znamienne, że jest runda w Doha – jak się powszechnie uważa – najmniej udaną i prawdopodobnie zakończy się brakiem jakichś przełomowych dla światowego handlu uzgodnień (koniec planowano w 2009). Okazuje się, że kluczem niezgody pomiędzy światowymi mocarstwami jest przede wszystkim rolnictwo. Największe tarcia w tej kwestii występują pomiędzy USA, Indiami i Chinami.

A może nasz Emir powinien wkroczyć do akcji? – przecież ma spore doświadczenie w próbach pojednywania międzynarodowych konfliktów. Bo potencjalna porażka tej rundy będzie utożsamiana z jej nazwą, a to Katarowi raczej nie pomoże.

 

Runda z Doha

Coś dla studentów ekonomii itp.

Kto pamięta gdzie rozpoczęto kolejną – dziesiątą już – rundę rozmów WTO? Ano w Doha właśnie, dzięki czemu runda ta jest powszechnie nazywana „rundą w Doha” mimo, że regularne spotkania przedstawicieli państw całego świata zwykle odbywają się w innych miastach. Spotkania takie trwają od 2001 roku i końca nie widać.

Znamienne, że jest runda w Doha – jak się powszechnie uważa – najmniej udaną i prawdopodobnie zakończy się brakiem jakichś przełomowych dla światowego handlu uzgodnień (koniec planowano w 2009). Okazuje się, że kluczem niezgody pomiędzy światowymi mocarstwami jest przede wszystkim rolnictwo. Największe tarcia w tej kwestii występują pomiędzy USA, Indiami i Chinami.

A może nasz Emir powinien wkroczyć do akcji? – przecież ma spore doświadczenie w próbach pojednywania międzynarodowych konfliktów. Bo potencjalna porażka tej rundy będzie utożsamiana z jej nazwą, a to Katarowi raczej nie pomoże.

Nagie ramiona do aresztu

Nie, tym razem wcale nie będzie o Arabii Saudyjskiej, ani o Zjednoczonych Emiratach. Aresztowania z powodu niewłaściwego ubioru właśnie rozpoczęły się w Katarze.

Młodzi Brytyjczycy zostali zatrzymani przez policję kilka dni temu na hotelowym parkingu po tym, jak pocałowali się na pożegnanie. Sprawozdawcy podkreślają, że para nie była małżeństwem (!!!), co powoduje, że grzech będzie w oczach sądu, przed którym staną, grzechem ciężkim.

Innym razem aresztowano pewną Libankę za niewłaściwy ubiór w miejscu publicznym (centrum handlowe). Nałożono również grzywnę w wysokości 1000 rijali. Owa pani (zdaniem niektórych pewnie i ladacznica!) miała widoczne ramiączka od stanika i w ogóle całe ramiona. Widoczne dla wszystkich, którzy chcieli popatrzeć, a założę się, że było takich wielu.

W związku z powyższymi incydentami niektóre ambasady zaleciły swoim obywatelom (zarówno kobietom jak i mężczyznom!) przestrzeganie zasad obowiązujących w Katarze.

Większe zainteresowanie policji w zakresie przyzwoitości ubioru i zachowań na ulicy wiązane jest ze zbliżającym się Ramadanem. A ten już za dziesięć dni. Już nie mogę się doczekać tego słodkiego lenistwa!

PS. Dam piątkę takiej, która przywita się pocałunkiem na ulicy! Oferta ważna do 18 września, bo wtedy kończy się Ramadan (inszalla)!

Służące z Arabii Saudyjskiej

Dziennik Penisula donosi o rozgoryczeniu katarskich kobiet (czyli Katarek / Kataryjek / Katarynek – czy jest na sali jakiś polonista?). Wyraziły one rozczarowanie faktem, że w Katarze zatrudnione zostały właśnie służące z paszportem Arabii Saudyjskiej. Są one więc imigrantkami zarobkowymi (raczej niskozarobkowymi).

Oburzenie wzięło się głównie stąd, że panie te pochodzą z – wydawać by się mogło – bogatego bratniego kraju. Pewna katarska psycholog przyznała, że wieść o podejmowaniu takiego zajęcia przez kobiety saudyjskie łamie jej serce. Zwłaszcza, że „odbywa się to w czasie, gdy panuje bardzo dobra koniunktura w państwach tego regionu”. Wyznała jednocześnie, że nie widzi nic złego w takiej pracy pod warunkiem, że odbywa się to zgodnie z prawem islamskim. Następnie dodała: „Ale przecież to jest praca służącej. Te kobiety będą wystawione na upokorzenie!”.

Jakie upokorzenie?! I z czyjej strony?! Pani się puknie, proszę pani. I zastanowi co mówi, bo niewiele brakowało, aby wydała się tajemnica (już poliszynela) o złym traktowaniu pomocy domowych przez Katarczyków.

Do tej pory funkcje takie sprawowały Azjatki (Filipinki, Indonezyjki, itp.). Saudyjki, które sprowadzono do Kataru mają od 20 do 45 lat i żadna z nich nie ukończyła szkoły podstawowej. Ich płaca wynosić będzie ok. 1500 rijali, nieznacznie więcej niż w przypadku konkurentek z Azji.

Skąd nagłe zapotrzebowanie na Saudyjki? Otóż rozniosła się po pustyni katarskiej wieść, że panie z dalekowschodniej zagranicy praktykują magię.

Śmiać się czy płakać?

Chciałbym czasem móc napisać w przyjemniejszym tonie, ale najzwyczajniej w świecie brakuje powodów. Ręce opadają!

Doświadczyć QR

Ciekawe doświadczenie. Niepowtarzalne. Wielu pasażerów podchodzi do niego bardzo serio i całość nagrywa na kamerę, żeby potem pochwalić się np. na youtube. Niektórzy z góry mają olbrzymie oczekiwania, bo wiele się nasłuchali wcześniej od znajomych lub po prostu uwierzyli reklamom itd. Sam lot z Qatar Airways to dla nich najwyraźniej powód do dumy i spełnienie jakichś – prawie bajkowych – marzeń… Do tego podniecenie, że leci się liniami arabskimi, których kapitał początkowy stanowią petrodolary.

W sumie nikogo takiego nie spotkałem osobiście, ale podobne właśnie wnioski można wyciągnąć po obejrzeniu tych wszystkich filmików na sieci. Oto przykłady: relacja z podróży z Monachium oraz doświadczenie innego pasażera w rejsie z Maledywów.

Warto dodać, że te wszystkie filmiki powstały jeszcze zanim przyznano nam pięć gwiazdek w klasie ekonomicznej na lotach długodystansowych (jako jedynej linii na świecie!) i ogłaszając jednocześnie, że produkt oferowany w tylnej części samolotów QR został uznany przez pasażerów z całego globu za najlepszy z najlepszych.

Qatar Airways - posiłek w najlepszej klasie ekonomicznej na świecie :)

Coś w tym musi jednak być. Nawet w klasie ekonomicznej dostaje się do ręki menu z wyborem dań (czego w liniach europejskich raczej się nie uświadczy). Wnikliwa lektura, po której zaczyna się wyczuwać zapachy lecące z kuchni. Jak w dobrej restauracji. A potem to już tylko ewentualne rozczarowanie. Pamiętam, że gdy leciałem za pierwszym razem, jeszcze na rozmowy o pracę, podjęcie decyzji o tym co chciałem jeść zajęło mi dobre dziesięć minut (i tak nic innego nie było przecież do roboty – mogłem jeszcze filmy oglądać ale nie to akurat miałem wtedy w głowie). Do dziś mam to moje pierwsze menu – miały być subtelne kawałki kurczaka upieczone w delikatnym curry na białym ryżu. Potem tylko przyszła stewardessa i spytała jaki jest mój wybór, po czym z olbrzymim uśmiechem na ustach i błagalnym tonem zapytała, czy nie zechciałbym jednak baraniny, bo kurczaka już im mało zostało. Co by nie mówić, baraninę też dobrą serwują.

No właśnie – absolutnie zachwycające wyglądem stewardesy w swoich burgundowych mundurkach. Wszystkie możliwe kolory skóry, oczu i włosów. Różnorodność, którą trudno doświadczyć w niearabskich liniach lotniczych. Qatar Airways oficjalnie reklamuje się, że zatrudnia globalna załogę – z ponad 80 krajów świata. Nic to w porównaniu z Emiratami – nasza konkurencja zatrudnia załogi mówiące w 80 językach pochodzące ze 120 krajów!! W każdym razie uśmiech stewardessy niczego sobie (uśmiech i stewardessa oczywiście!).

Pięciogwiazdkowe lotnictwo wojskowe

Który kraj maluje wojskowe samoloty w kolory narodowej linii lotniczej? Który kraj usiłuje wyróżnić swoje lotnictwo na arenie międzynarodowej poprzez eksponowanie komercyjnego logo na ogonie? Odpowiedź jest prosta i raczej oczywista – Katar!

Chodzi o Boeinga C17, wyprodukowanego na zamówienie katarskiego wojska, którego można oglądać pod tym linkiem.

Opublikowanie tego zdjęcia mocno od razu wzbudziło w braci lotniczej na całym świecie westchnienia i sprowokowało dyskusję. Nic dziwnego – tego chyba nawet wyobraźnia Lema nie przewidziała.

Samolot ten będzie latać dla Qatar Emiri Air Force, a wykorzystywany ma być głównie – wedle nieoficjalnych informacji – do misji charytatywnych (tu dobry branding może się nawet przydać!), a także transportowania limuzyn emira i innych dobytków w czasie jego podróży zagranicznych.

Co ciekawe drugi zamówiony przez Katar egzemplarz Boeinga C17 został pomalowany już w tradycyjne kolory. Komuś najwyraźniej zabrakło fantazji.

Cóż, nie możemy się już doczekać, jak ten kolos z oryksem na ogonie będzie lądował w Doha!

Islamska perspektywa na seks

Książkę pod takim tytułem można było dostać – nie inaczej – za darmo na stoisku Qatar Guest Center przy okazji jednej z imprez sportowych. Zaglądamy do spisu treści. Hm, jest co najmniej ciekawie. Islam i seks. Islam i czystość. Islam i małżeństwo. Islam i stymulacja seksualna. Islam i ochrona kobiet. Małżeństwo w islamie. A tu podrozdziały: Wybór żony w islamie. Kontrakt małżeński, posag i wesele. Etykieta nocy poślubnej. Żarty i zabawy pomiędzy małżonkami. Granice zabawy pomiędzy małżonkami. Zabawa w łóżku.  Zabawa podczas kąpieli. Zabawa w domu. Zabawa z żoną poza domem.

Książka kończy się rozdziałem o rozwodzie w islamie (perspektywa męża wobec perspektywy żony) oraz o skutkach wolności seksualnej oraz chaosu.

Nie proście, abym to dzieło streszczał. Jeśli jednak wskażecie jeden z podrozdziałów, który was najbardziej zaintrygował to postaram się w temat zagłębić i jego treść pokrótce tu wszem i wobec wyłożyć. Więc jak?

Artykuł na temat seksu według Koranu opublikował także niedawno Onet.pl (link)

Wakacje w sułtanacie

Przepiękna kraina, niezapomniane wakacje. Od piekielnie wilgotnego Maskatu, poprzez jeszcze chyba gorętsze okolice miasteczka Nizwa, Al Hamra czy Bahla do chłodnawych klimatów górskich na zachodzie. Schłodzone bezalkoholowe piwo w jednym z palmowych gajowych. Nic dziwnego, że smakowało, skoro temperatura sięgała ponad 40 stopni. Posmakowało jeszcze bardziej, gdy znienacka pojawili się właściciele posesji … z talerzem świeżo zerwanych daktyli. Mieliśmy okazję poćwiczyć z nimi międzynarodową mowę ciała.

Zielona oaza - Wadi Bani Khalid w Omanie

Autostrada do Suru zbudowana między skalistym klifem a górami. Żółwie morskie składające jaja na plaży w naszej – niezauważalnej dla nich – obecności.

Potem najnudniejsza – według Lonely Planet – droga świata, czyli tysiąckilometrowa przeprawa na południe Omanu, gdzie czekały na nas zielone oazy i festiwal z okazji nadejścia pory deszczowej. Salalah to zdecydowanie jedno z najpiękniejszych miejsc na świecie, na szczęście niezbyt jeszcze skomercjalizowane.

Jedna z wielu oaz w okolicach Salalah w Omanie

Wracało się z tego południa jakoś łatwiej, i szybciej. Na drodze o ograniczeniu 120 km/h zdołaliśmy wyprzedzić nieoznakowanego policyjnego Land Cruisera – jadącego jakieś 160 km/h – Toyotą Corolla, której maksymalna prędkość wynosi niewiele więcej. Należy to dodać do kategorii doświadczeń, których nie kupi się za pomocą karty Mastercard. Poczciwa wypożyczona Corolla w ogóle spisała się na medal – udało się wdrapać na 2000 metrów, a strome podjazdy i zakręty nad przepaścią pojawiły się bez uprzedzenia – na szczęście dzielny kierowca się ich nie przestraszył. Dzięki temu może być teraz dumny ze zdobytego doświadczenia. Podsumowując w ciągu 11 dni przejechaliśmy ponad 4500 km i jedyny problem jaki napotkaliśmy w tym pustynnym klimacie to wyczerpanie się płynu do wycieraczek!

Najnudniejsza droga na świecie - Maskat-Salalah

The Pearl Qatar

Przez całe dwa lata istnienia bloga chyba nigdy nie miałem okazji “pochwalić się” najbardziej spektakularnym projektem w Katarze. Film powie więcej niż słowa.

Panie i Panowie. Oto Perła Kataru. The Pearl Qatar.

 

Translate »