Zgadłby kto, że ta skomplikowana konstrukcja to nic innego jak fundamenty trawnika?! Nie bylejakiego wszak, bo chodzi o trawnik na pustyni!



Spełnianie marzeń, wielka przygoda i odrobina szaleństwa. Podróże i życie codzienne na egzotycznej emigracji w Katarze.
Zgadłby kto, że ta skomplikowana konstrukcja to nic innego jak fundamenty trawnika?! Nie bylejakiego wszak, bo chodzi o trawnik na pustyni!


Oto odcinek popularnej serii Arab Street nadawanej przez katarską telewizję Al Dżazira. Tym razem zbierano opinie o Katarze – jego pozycji w świecie, pośród krajów arabskich, przyszłości i teraźniejszych problemach. A zbierano je na ulicach Doha oczywiście: Czy wojska amerykańskie powinny mieć bazę w Katarze? Czy Iran stanowi zagrożenie dla Kataru? Czy Katar jest regionalną potęgą? Czy państwa Zatoki Perskiej robią wystarczająco dużo aby pomóc Palestynie? Czy Katar traci swoją tożsamość? Czy imigranci ze Wschodu dostają sprawiedliwe wynagrodzenie? Czy Katar rozwija się zbyt szybko? Czy kryzys w Dubaju ma szanse się powtórzyć w Katarze?
Czy przegięciem będzie jeśli wspomnę z dumą, że znam jedną z przepytywanych osób? Film polecam również ze względu na ciekawe i odważne ujęcia miasta stołecznego i jego mieszkańców – wyjątkowo trudno jest na nie trafić w sieci, zwłaszcza że filmowanie ludzi na ulicy jest w krajach arabskich niemile widziane. A i samoloty przy okazji też przyjemnie nad głową latają.
Przypadkiem natknąłem się w lokalnych delikatesach na taki oto obrazek:

Autentyczne ciastka Tago w Doha, w Katarze! Nie muszę dodawać chyba, że widok ten bardzo mnie uszczęśliwił.
Asortyment – bodaj kilkanaście rodzajów ciastek, biszkoptów i wafelków – zajmuje cały regał w sklepie Mega-Mart. O takiej ekspozycji (narożnik o wymiarach 2x1m) marzyłby niejeden producent. Ceny porównywalne do polskich (przy obecnym kursie dolara). Nie jestem pewien czy w innych sklepach w Katarze polskie ciastka można znaleźć – jeśli ktoś coś wie, niech się podzieli informacją z rodakami.
Polacy w Katarze – kupujta polskie ciacha w The Centre koło Ramady!
Mam tylko jedną uwagę. Na półce brakowało towaru – niektóre pozycje wyłożone były po jednym egzemplarzu (który niezwłocznie wykupiłem)! Wniosek? – albo towar za szybko się sprzedaje, albo zawiódł merchandiser, którego – zważywszy na odległość – trudno producentowi kontrolować.
Gratulacje dla Tago! Polskie ciastka na pewno podbiją katarski rynek. Już ja się o to postaram. I czekamy na więcej! Może jakieś Morliny albo Krakus rozważyliby ekspansję na katarskim rynku? Sukces gwarantuję również polskim polmosom i browarom (skoro w Dubaju się udało, to czemu by nie w Doha?!)

Powtórka dla studentów ekonomii itp. Albo i absolwentów.
Kto pamięta gdzie rozpoczęto kolejną – dziesiątą już – rundę rozmów WTO? Ano w Doha właśnie, dzięki czemu runda ta jest powszechnie nazywana „rundą w Doha” mimo, że regularne spotkania przedstawicieli państw całego świata zwykle odbywają się w innych miastach. Spotkania takie trwają od 2001 roku i końca nie widać.

Znamienne, że jest runda w Doha – jak się powszechnie uważa – najmniej udaną i prawdopodobnie zakończy się brakiem jakichś przełomowych dla światowego handlu uzgodnień (koniec planowano w 2009). Okazuje się, że kluczem niezgody pomiędzy światowymi mocarstwami jest przede wszystkim rolnictwo. Największe tarcia w tej kwestii występują pomiędzy USA, Indiami i Chinami.
A może nasz Emir powinien wkroczyć do akcji? – przecież ma spore doświadczenie w próbach pojednywania międzynarodowych konfliktów. Bo potencjalna porażka tej rundy będzie utożsamiana z jej nazwą, a to Katarowi raczej nie pomoże.
Coś dla studentów ekonomii itp.
Kto pamięta gdzie rozpoczęto kolejną – dziesiątą już – rundę rozmów WTO? Ano w Doha właśnie, dzięki czemu runda ta jest powszechnie nazywana „rundą w Doha” mimo, że regularne spotkania przedstawicieli państw całego świata zwykle odbywają się w innych miastach. Spotkania takie trwają od 2001 roku i końca nie widać.
Znamienne, że jest runda w Doha – jak się powszechnie uważa – najmniej udaną i prawdopodobnie zakończy się brakiem jakichś przełomowych dla światowego handlu uzgodnień (koniec planowano w 2009). Okazuje się, że kluczem niezgody pomiędzy światowymi mocarstwami jest przede wszystkim rolnictwo. Największe tarcia w tej kwestii występują pomiędzy USA, Indiami i Chinami.
A może nasz Emir powinien wkroczyć do akcji? – przecież ma spore doświadczenie w próbach pojednywania międzynarodowych konfliktów. Bo potencjalna porażka tej rundy będzie utożsamiana z jej nazwą, a to Katarowi raczej nie pomoże.
Palace Saloon. Saloon 20. Al Mansoura Hair Cutting. Five Star Saloon. Brzmi zachęcająco, prawda?
Oto przed Państwem niepowtarzalna okazja odwiedzenia salonu fryzjerskiego w Doha w wydaniu nepalsko-hinduskim.
Shades of Doha – The Hair Cutter from Omar Khalifa on Vimeo.
Przez całe dwa lata istnienia bloga chyba nigdy nie miałem okazji “pochwalić się” najbardziej spektakularnym projektem w Katarze. Film powie więcej niż słowa.
Panie i Panowie. Oto Perła Kataru. The Pearl Qatar.
Gazety od kilku dni donoszą o rekordowych temperaturach notowanych w Katarze. Według statystyk tegoroczny maj jest najgorętszym majem od 1993 roku – temperatury sięgają 48 stopni Celsjusza, a mogą być jeszcze wyższe na pustyni. Lokalni meteorolodzy nie potrafią jeszcze odpowiedzieć na pytanie, czy jest to zapowiedź wyjątkowo gorącego lata.
Na razie jeszcze nie jest źle – w ostatnich dniach jest wyjątkowo sucho (teraz tylko 21% wilgoci), więc wysokie temperatury nie są aż tak uciążliwe. W drodze z pracy przeprowadziłem eksperyment – dojechałem do domu bez włączania klimatyzacji (bynajmniej bez rozbierania się!). I co? – przeżyłem, było całkiem przyjemnie, bardzo sucho, zupełnie jak w saunie. Temperatura na termometrze-breloku przypiętym do kluczyków w kilka minut wzrosła z 23 stopni (tyle było w biurze, brr!) do 52 stopni. Może i wzrosłaby bardziej, ale byłem już pod domem. Ale jazda!
Ta informacja zelektryzowała chyba wszystkich zamieszkałych w tym pustynnym kraju. Zwłaszcza ekspatów z szeroko pojętego Zachodu. Nie wiadomo na razie kiedy dokładnie ekspansja nastąpi. Jeden nowy sklep w Doha oraz jeden w Omanie uzupełnią dotychczasową sieć sklepów Ikea na Bliskim Wschodzie – sklepy w Emiratach i Arabii Saudyjskiej istnieją już od wielu lat.
Do tej pory niektórzy jeździli (tzn. latali) do Abu Zabi albo Dubaju na drobne zakupy w tamtejszych Ikeach, od kupowania większych mebli siłą rzeczy trzeba było się powstrzymać ze względu na limit bagażu w samolocie.
Osobiście wróżę Ikei duży sukces – klasyczne proste wzornictwo po przystępnej cenie to coś, czego nam często brakuje. Arabskie meble i inne domowe gadżety to najczęściej przerost formy nad treścią i – owszem – fajnie wyglądają w dużych willach, ale na pewno nie w małych mieszkaniach, takich jak moje.
Panorama Dohy zmienia się z dnia na dzień. O tym jak prezentuje się nasz Corniche obecnie przekonacie się dzięki kilku zdjęciom umieszczonym w nowej galerii.