Katar wprowadza podatki!!!

Zaczęło się od artykułu w gazecie. Katarski książę – następca tronu, szejk Tamim bin Hamad bin Chalifa as-Sani, podpisał dekret o wprowadzeniu podatków dochodowych. Nowy podatek będzie obowiązywał od stycznia 2010r., a treść dekretu zostanie opublikowana w jakiejś lokalnej wersji „Dziennika Ustaw”. Tyle i tylko tyle. Nietrudno się domyśleć, że taka zdawkowa informacja w prasie przeszła przez cały kraj jak burza. Nie po to żeśmy przyjeżdżali do raju podatkowego, żeby teraz jeszcze płacić darmozjadom podatki!

Następnego dnia, tj. wczoraj, gazety doniosły, że nie chodzi o podatek od osób fizycznych, lecz od firm. Ale ulga. Znamienne, że – jak podała prasa – dementi przekazano agencji Reuters przez telefon, a dzwoniący oficjel odmówił podania nazwiska.

Koniec końców, czy CIT czy PIT, jakiś tam podatek jednak będzie, toż to rewolucja!

Doprawdy, zabawna cała ta historia jak dla mnie.

O chodnikach raz jeszcze

Musze wrócić do tematu z początków istnienia bloga. Chodników, owszem, jest coraz więcej. Nie znaczy to jednak, że podejście władz  do ich użyteczności się drastycznie zmieniło. Oto obrazek z wczoraj, na którym chodnik przy spacerowym korniszu przegrał walkę z billboardem reklamującym katarską serię wyścigów łodzi Formuły 1. Chciałbym napisać, żeby to był jedyny taki przykład …

Chodnik zablokowany billboardem. Witamy w Katarze!

Uganda – Perła Afryki

Jeśli wierzyć słowom Churchilla, Uganda to perła Afryki. Coś w tym chyba jest, bo ten kraj wydał mi się niezwykły już z lotu ptaka. Wszechobecna zieleń krajobrazu zapowiadała intensywność wrażeń wizualnych. Nawet lądowanie na lotnisku w Entebbe było niezapomnianym wydarzeniem ze względu na jego niezwykłe położenie – tuż nad brzegiem Jeziora Wiktorii.

Uganda - Jezioro Wiktorii

Uganda to skondensowana Afryka – podobno wszystko, co ten kontynent ma do zaoferowania, można znaleźć właśnie tu. Ze względu na niedawną przeszłość polityczną nie spieszno turystom do Ugandy. I dobrze, bo dzięki temu mieszkańcy tego kraju szanują każdego przybysza bardziej niż Kenijczycy. Zapraszam w podróż do Ugandy. Skondensowaną do tylko dwóch dni tym razem. Aż dwóch dni! W Ugandzie!

Uganda - dzieci w rybackiej wiosce nad Jez. Wiktorii

Skra Bełchatów wicemistrzem świata!!!

Po fenomenalnym półfinale, który wczoraj Skra Bełchatów wygrała z rosyjskim klubem Zenit Kazań, przyszedł czas na finał klubowych mistrzostw świata. Pomimo żywego dopingu Polaków (i nie tylko) polscy siatkarze ulegli włoskiemu klubowi Trentino. Drugie miejsce na świecie to też przecież spory sukces!

Bardzo spodobał mi się komentarz dziennikarza Gazety Wyborczej o katarskim turnieju: „Jedni lubią oglądać połykaczy ognia, drudzy pokazy żonglerki, inni tresowane słonie. Mnie nikt nie przekona, że cyrk w Katarze (wskrzeszona po 17 latach walka o klubowe mistrzostwo świata) ma coś wspólnego z siatkówką.”

Polecam także inny artykuł, w którym świeżym spojrzeniem skrytykowano cały turniej. Maja się Katarowie czym martwić.

A co do polskiej publiczności, to – owszem – byli inżynierowie, były też stewardesy, ale autor chyba zapomniał o pilotach, nauczycielach i wreszcie ustalaczach cen…

Gazeta również doniosła o zabawnym incydencie, którego bohaterem był brazylijski gracz. Po meczu pocałował żonę na powitanie, co o mały włos nie skończylo się aresztowaniem. Witamy nad Zatoką!

Ponadto nie obyło się bez nieoficjalnego zgrzytu. Jak to często bywa w podobnych sytuacjach, polskie flagi rozmieszczone w całej hali zostały powieszone nieprawidłowo, tzn. po indonezyjsku. Zauważyliśmy to dopiero dziś, na ceremonii wręczenia pucharu. No nic, może do następnego razu zdążą się nauczyć?

Odwrócona polska flaga na siatkarskich mistrzostwach świata w Katarze

PGE Skra Bełchatów w półfinałach

Otóż, Drodzy Państwo, siatkarze z Bełchatowa nieźle sobie na turnieju FIVB w Doha radzą. Już jutro chłopaki będą grać w półfinale, a w niedzielę, inszalla, w finale. Katarska Polonia będzie im oczywiście kibicować – całość koordynuje polska ambasada w Doha, za co jesteśmy wdzięczni!

Niezbędnik polskiego kibica w Katarze składa się z samych substytutów. Flaga indonezyjska ze sklepu Rameez przy lotnisku. Trzeba ją tylko odwrócić do góry nogami i mamy flagę polską. Do tego czapka św. Mikołaja (prawdziwych czapek polskiego kibica w Doha – o dziwo – kupić się nie udało). A potem już pozostaje kibicowanie. Lansowanie jest już tylko przy okazji. Nie od dziś wiadomo, że kibiców wyróżniających się z tłumu pokazuje telewizja (np. kibiców – Świętych Mikołajów). W tym przypadku Polsat i Al Jazeera. Jeśli ktoś chciałby sobie przypomnieć jak wyglądam, to zapraszam jutro o 18 polskiego czasu (i – jak Bóg da – w niedzielę). Do czego to doszło…

P.S. Jednocześnie z turniejem siatkarskim odbyły się w Doha mistrzostwa świata w kulturystyce, w których również wystąpili Polacy. Niestety brak jakiejkolwiek relacji z tej imprezy. Czy ja już pisałem, że dużo się tu ostatnio dzieje?

Poniżej ujęcia z meczu PGE Skry Bełchatów z klubem Al Arabi z Kataru, który wygraliśmy 3:0.

Skra Bełchatów walczy z klubem Al Arabi z Kataru

Skra Bełchatów walczy z klubem Al Arabi z Kataru

Polscy siatkarze w Katarze

Tak to już jest w Katarze, że jak się już coś dzieje, to dzieje się wszystko naraz. Turniej tenisowy jeszcze się nie skończył, a my już wypatrujemy Klubowych Mistrzostw Świata w Siatkówce Mężczyzn. Polskę reprezentować będzie PGE Skra Bełchatów. Pierwszy mecz już we wtorek (gramy z klubem Al-Arabi z … Kataru). Oczywiście, że będziemy kibicować!

Be there to cheer for Poland - Polscy siatkarze w Katarze

Sezon kończy się w Katarze

Minął sobie rok i znowu gościmy w Doha gwiazdy światowego tenisa. Ośmioro najlepszych tenisistek będzie już od jutra walczyło o nieoficjalne mistrzostwo świata. Pula nagród w tym roku to 4,55 mln dolarów. Katarczycy dobrze wiedzą czym zwabić gwiazdy do swojego kraju. Rezerwowe dziesiąte miejsce w rankingu, podobnie jak w zeszłym roku, okupuje Agnieszka Radwańska. Czy tym razem również uda nam się zobaczyć ją na korcie?

Turniej Mistrzyń 2009 - po raz drugi w Katarze

Szkoda tylko, że bilety na mecze podrożały w tym roku dwukrotnie. Owszem zostały wykupione, ale w większości przez firmy, które następnie sprezentują je pracownikom, którzy na stadionie im. Chalify się nie pojawią. A nawet jak przyjdą, to tylko na chwilę. I znowu będą się w świecie śmiać, że jedna z ważniejszych tenisowych imprez w roku rozgrywana jest przy pustych trybunach.

Turniej Mistrzyń 2009 - po raz drugi w Doha

Kenia

To chyba najpopularniejszy wśród turystów kraj tej części Afryki. Widać to na ulicach stolicy – białe twarze można spotkać prawie wszędzie. Nairobi ma też niemałą populację zachodnich ekspatów żyjących tam na co dzień. Sporą (nie)sławę przynosi temu miastu jego nieoficjalna nazwa – Nairob’ery, używana nawet przez autochtonów. Oczy dookoła głowy i lecimy.

Jeśli Kenia to oczywiście safari w Masai Mara. Koniecznie z lokalnym przewodnikiem. Nie jakimś Kenijczykiem z Nairobi, lecz Kenijczykiem – Masajem z krwi i kości. Miałem szczęście natknąć się przed wyjazdem na artykuł zamieszczony w The New York Times, w którym skutecznie zareklamowano alternatywny sposób na safari w Masai Mara – z dala od zbędnych luksusów, acz wcale nie mniej bogaty w przeżycia. Co tu dużo pisać – nie każdemu turyście na safari w Kenii dane jest być zaproszonym przez Masaja na lokalne wino do domu jego matki. Równie bezcennym doświadczeniem było otrzymać masajskie imię – mi przypadło „Mogoj”, co podobno oznacza „stary mądry człowiek”. Wzruszające jeśli wziąć pod uwagę, że zostało nadane i zatwierdzone przez seniora domu (czyli lokalnego „mogoja”). I jeszcze drobne masajskie upominki, tak za darmo, tak od serca. A potem wypić piwko (Tusker) w lokalnym pubie w towarzystwie Masajów przebranych w te ich sukienki, z uszami powyginanymi w najróżniejsze strony i obwieszonymi nieskończoną ilością biżuterii, rozmawiających co chwilę przez telefon komórkowy, żujących gumę do żucia i tańczących w rytm przebojów Akona tuż pod plakatem z wizerunkiem Baraka Obamy. W międzyczasie próbowano ze mną dyskutować o ostatnich meczach ligi hiszpańskiej, ale tu akurat niezbyt dobrze trafili.

A teraz reklama.

Obóz Oldarpoi jest prowadzony przez organizację społeczną, która postawiła sobie za cel poprawę życia Masajów, zwłaszcza poprzez edukację (głównym celem jest wyeliminowanie tradycji obrzezania kobiet). Jak każda tego typu organizacja również oni potrzebują wolontariuszy, więc osoby zainteresowane mogą się z nimi kontaktować bezpośrednio. Wolontariuszką w czasie naszego pobytu była Agnieszka, z Polski! Obiecała mi podesłać więcej informacji na temat masajskiej społeczności i wolontariatu, więc mam nadzieję, że już niedługo będę to mógł tu zamieścić.

Jeśli ktoś się wybiera do Kenii to z pełną odpowiedzialnością polecam Oldarpoi Masai Mara Camp.

A teraz już zapraszam na zdjęcia z Kenii!

Brakuje im kobiet!

Zastanawialiście się kiedyś z czego słynie Katar? Poza kandydowaniem do organizowanie globalnych wydarzeń sportowych oczywiście, kwitnącą gospodarką i drugimi co do wielkości zasobami gazu naturalnego.

Otóż, wyróżnia się Katar w świecie najwyższym współczynnikiem mężczyzn do kobiet! Na każdych trzech mężczyzn przypada w Katarze jedna niewiasta. Struktura społeczna jest praktycznie wynikiem zapotrzebowania na płeć, a konkretnie siłę roboczą – bardziej lub mniej wykwalifikowaną. Ponadto tutejszy rząd jest niechętny do przyznawania wiz kobietom pochodzącym z „krajów nieuprzywilejowanych” (USA, Kanada, UE, itp.).

Jeśli dodać do tego fakt, że „randkowanie” jest zakazane przez obowiązujące tu islamskie prawo, to możemy zacząć zdawać sobie sprawę z wyjątkowości sytuacji. Wedle naukowców tak nierówna struktura płci może prowadzić do niepokojów społecznych!

Komitet ds. populacji nawołuje zatem do redukcji dysproporcji i zachęcenia większej liczby par małżeńskich do zamieszkania i podjęcia pracy w Katarze. Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać – taka polityka oznaczałaby poważne zwiększenie kosztów dla firm (i problemów!). Trzeba by też tych przyjezdnych czymś zachęcić, ale czym?!

Ze zwarciami za pan brat

W Katarze wszystko i wszędzie sie zwiera. Począwszy od zwykłych gniazdek w pokojach sypialnych (do których – o zgrozo – podłącza się na przykład laptopy, bo przecież nie ma innego wyjścia), przez kuchenne urządzenia o wysokiej mocy (pralka, lodówka, itp.) Oświetlenie łazienki też jak najbardziej. W zeszłym tygodniu spaliliśmy w naszej łazience jakieś dziesięć żarówek dopóki ktoś nie zasugerował, żeby zainstalować bardziej odporną – jak się okazało – lampę jarzeniową.

Nic jednak nie przebije tego, co się dzieje w moim (pięciogwiazdkowym) biurze. Pamiętam, że już w pierwszych tygodniach zdarzały się nagłe odcięcia prądu, co bardzo mnie zaskoczyło (pisałem o tym 6 czerwca 2007!). Odcinało pół piętra, wszystkie komputery się wyłączały, osobogodziny pracy szły na marne. Potem takie wymuszone przerwy w pracy i doskonała okazja do integracji między pracownikami w ciemnym i nieklimatyzowanym biurze zdarzała się średnio raz na kilka miesięcy.

Ostatnio jednak biurowe zwarcia znowu przypominają o sobie częściej. Kilka miesięcy temu wentylator przed budynkiem zaczął się fajczyć, aż przyjechała straż pożarna. A wczoraj to było jak w thrillerze. Dość powiedzieć, że ledwo uszedłem z życiem. Wybuch pod moim i koleżanki biurkiem miał miejsce w trakcie, gdy byliśmy na spotkaniu. W jego wyniku rama komputera koleżanki pękła na pół! A potem już tylko lekko się dymiło. Akcję ratunkową koordynował sam szef działu, który nakazał natychmiastowe opuszczenie lokalu. Profesjonalne zarządzanie przez cele 🙂 Rozkaz to rozkaz. Nie było nas w mgnieniu oka. Czy napisałem już, że zwarcia przy naszych komputerach zdarzały się ostatnio regularnie? Fachowcy przychodzili kilka razy i niby naprawiali. Do czasu. Czy to naprawdę jest aż tak trudne?

Pozytywne jest to, że w najbliższym czasie kolejne wybuchy już mi nie grożą. Komputera w pracy na razie nie mam, więc po prostu nie ma już co wybuchać.

Frustrować się można, ale lepiej się do tego typu zdarzeń tu przyzwyczaić. Lepiej na tym wyjdziemy psychicznie. Nie raz już wspominałem, że pojęcie jakości w budownictwie na Bliskim Wschodzie jest definiowane inaczej niż na Zachodzie. Zwłaszcza w kwestii jakości instalacji elektrycznych. Coraz mniej mam wątpliwości, że Katar to jednak kraj trzeciego świata! Z najwyższym na świecie PKB na mieszkańca! Ot ciekawostka. Aż włos się jeży na głowie! Od tych zwarć!

 

Oto epilog. Dzień później.

Wypadaloby zaktualizowac watek. Otoz, dzis zainstalowano mi nowy komputer, twierdzac ze wszystko jest naprawione. Jak przy nim usiadlem, to poczulem zapach spalenizny. W konsekwencji tego zabroniono mi korzystac z mojego biurka. Safety first! Bezpieczenstwo ponad wszystko! A dzien mija….

Translate »